Odkryto wrak „Rio de Janeiro” zatopionego przez O.R.P. „Orzeł”

24 czerwca 2015 | AKTUALNOŚCI | HISTORIA |

Foto: Wikimedia Foto: Wikimedia

Sensacyjnego odkrycia dokonały 23 czerwca ekipy poszukiwawcze SeaBed Services i Agder Tech AS: zlokalizowano wrak s/s „Rio de Janeiro”, niemieckiego transportowca, zatopionego przez legendarny O.R.P. „Orzeł”.

Odnalezienie „Rio de Janeiro” w pobliżu Lillesand w Norwegii stanowi sukces jednej z najbardziej spektakularnych akcji poszukiwawczych mających na celu odsłonięcie tajemnic jednej z niezwykle dramatycznych kart II wojny światowej.

– Zapadła całkowita cisza i odczułem rodzaj wewnętrznej erupcji. Całkowicie oniemiałem i doznałem uczucia spełnienia na zasadzie: „w końcu jesteśmy tu” – powiedział o momemcie ujrzenia wraku statku  Vidar Johannessen z Agder Tech AS w wywiadzie dla TV2. – Poszukiwaliśmy „Rio” od 6 – 7 lat, i nagle marzenie z lat chłopięcych się ziściło. „Wszyscy” w Norwegii Południowej (Sørlandet) chcieli go odnaleźć  – dodał Johannessen. Lillesand od czasów wojny żyło dramatem, jaki rozegrał się na wodach położonych niedaleko tego niewielkiego miasta.

Tak wyglądało pierwsze zetknięcie się z zatopionym wrakiem „Rio de Janeiro”:

 14 czerwca odnaleziono większą część statku, którego rufa leżała z dala od reszty. Znajdywano także coraz to więcej mniejszych części. Wrak leży na głębokości 135 metrów.

Statek ten skonstruowany jako prom o wyporności ponad 9000 DWT, szerokości 17 m i długości 122 m., zwodowany został w Hamburgu w 1914 r. Ochrzczony pierwotnie jako „Santa Ines” chodził na trasie Hamburg – Ameryka Południowa jako statek pasażerski. Wraz z wybuchem wojny został zarekwirowany dla celów militarnych Kriegsmarine.

8 kwietnia  1940 roku „Rio de Janeiro” był w drodze do Bergen z transportem żołnierzy i sprzętu wojskowego. Brał on udział w operacji Weserübung, którym to kryptonimem oznaczono inwazję Niemiec na Danię i Norwegię. Kilka dni wcześniej opuścił on port w Stettin (dzisiejszy Szczecin). Na pokładzie statku jest ponad dwustu żołnierzy 307. niemieckiej dywizji piechoty, artyleria, stu ludzi z personelu Luftwaffe, osiemdziesiąt koni, zapasy i sprzęt wojskowy.

W tym czasie od 7 kwietnia w akwenie w pobliżu norweskiego Lillesand operował polski okręt podwodny O.R.P. „Orzeł” pod dowództwem kpt. Jana Grudzińskiego. „Orzeł” po spektakularnej ucieczce z portu w Tallinie przez Bałtyk i cieśniny duńskie dostał się do Anglii, gdzie pozostawał do dyspozycji sił alianckich. Otrzymał on rozkaz zatrzymywania wszystkich statków w tym rejonie, które odmówią identyfikacji. Dzień później o 10.15 kapitan Grudziński namierza „Rio de Janeiro” i zbliżywszy się do statku oddaje strzały ostrzegawcze w celu zmuszenia załogi do ewakuacji statku. Znajdujący się na pokładzie Niemcy nie reagują na ostrzeżenia.

Wówczas O.R.P. „Orzeł” odpala trzy torpedy, z których dwie celnie trafiają w „Rio”. Dochodzi do serii eksplozji i statek o godz. 13.30 idzie na dno. Z załogi liczącej 400 osób zdołało się uratować 183, zostały one zabrane przez norweskie łodzie patrolowe. Telewizja TV2 zamieściła ten oto materiał dokumentujący odnalezienie „Rio de Janeiro”

Ku zdumieniu Norwegów okazało się na lądzie, że uratowani rozbitkowie nie są cywilami, łecz niemieckimi żołnierzami w mundurach, znaleziono także konie i motocykle. Szef policji w Lillesand natychmiast zorientował się, że Norwegia znalazła się w obliczu inwazji i powiadomił władze centralne, jednak jego ostrzeżenia zostały całkowicie zignorowane.

– Nikt z osób postawionych wyżej w systemie państwowym nie był w stanie połączyć tych faktów z zagrożeniem inwazją – powiedział Ivar Nesse-Aarrestad, starszy doradca w Urzędzie Ochrony Zabytków, w rozmowie z TV2. Historia miała pokazać, że szef policji miał on całkowitą rację: następnego dnia, 9 kwietnia 1940 Norwegia padła ofiarą zmasowanej inwazji wojsk niemieckich.

– Bardzo się cieszę z odkrycia tego statku. Poszukiwaliśmy go od wielu lat. Historia Lillesand jest szczególna, gdyż to tu rozpoczęła się dla nas II wojna światowa, wcześniej od pozostałej części Norwegii – powiedział Arne Thomassen, burmistrz Lillesand, w rozmowie z TV2.

O.R.P. „Orzeł” zatapiając „Rio de Janeiro” przyczynił się do osłabienia niemieckiego uderzenia na południową Norwegię. Była to jednocześnie pierwsza udana akcja polskiego okrętu podwodnego po brawurowym przedostaniu się do Anglii. Jak się miało okazać, była to jednocześnie ostatnia akcja „Orła”, który w zaledwie miesiąc później zaginął z niewyjaśnionych przyczyn na Morzu Północnym. Miejsce i przyczyny jego zatonięcia pozostaje do dziś tajemnicą, pomimo wielu akcji poszukiwawczych.

ORP_Orzel

O.R.P. „Orzeł”. Foto: Wikimedia

Odkrycie „Rio de Janeiro” wzbudziło ogromne zainteresowanie także w Polsce. – Okręt O.R.P. „Orzeł” ma status bohatera narodowego w Polsce. Jego kapitan otrzymał najwyższe odznaczenie wojskowe, Krzyż Virtuti Militari – powiedział Maciej Radoń, dyrektor Muzeum Marynarki Wojennej wGdyni komentując odkrycie „Rio” dla NRK. – Odnalezienie wraku „Rio” jest bardzo ważne, bo był to wielki triumf „Orła” – dodał Maciej Radoń. – Los „Orła” pozostaje nieznany, dlatego ważna jest każda część łamigłówki historii wiążąca się z tym okrętem – powiedział Maciej Radoń. A oto materiał telewizji NRK z 1990 r. opowiadający o dramacie zatopienia „Rio de Janeiro”:  

 

W hołdzie wdzięczności tragicznie zaginionym Polakom lokalna społeczność w Lillesand postawiła pomnik ku czci polskich marynarzy. Polski okręt podwodny O.R.P. „Orzeł”, bohater tamtych dni, wciąż czeka na swojego odkrywcę.

Przeczytaj również: