Dyskryminacja polskich kierowców w Stavanger

12 sierpnia 2015 | AKTUALNOŚCI | Artykuły | IMIGRACJA | POLACY W NORWEGII |

Facsimile: Stavanger Aftenblad Facsimile: Stavanger Aftenblad

Podejrzenia o fałszywe zwolnienia lekarskie. Brak przerw na posiłek w pracy. Potrącenie za nieobecność z powodu choroby. Umieszczanie na czarnej liście kierowców  „stwarzających problemy”. Takie zarzuty wysuwają polscy kierowcy pod adresem firmy Boreal, która zaprzecza wszystkiemu.Sprawa dotycząca napiętej sytuacji polskich kierowców autobusowych w Stavanger trafiła na pierwszą stronę dzienika Stavanger Aftenblad: „Polski bunt w Borealu” głosi tytuł. Kierowcy zarzucają pracodawcy, jakim jest Boreal Transport Sør, że stosuje wobec polskich kierowców inne przepisy, aniżeli w stosunku do Norwegów.

– Mam wrażenie, że istnieje jeden system praw, obowiązków i reguł w stosunku do norweskich pracowników, i drugi, obowiązujący nas – stwierdziła pani Ewelina Śmietanka w rozmowie ze Stavanger Aftenblad, jedna z pięciu kierowców firmy, do których dotarła gazeta.

Pani Ewelina Śmietanka jak inni kierowcy, została zatrudniona w Boreal poprzez firmę rekrutacyjną Flexi, współpracującą w polską firmą Proffman w Szczecinie. Pracuje w Borealu od czterech lat.

„Mamy za dużo kierowców mających «wypadki» w Polsce”

Polscy kierowcy najbardziej negatywnie reagują na sposób w jaki Boreal traktuje nieobecność z powodu choroby.

– Bardzo odczuwamy ich głęboką ingerencję i zbyt często traktowani jesteśmy z podejrzliwością – powiedziała Dorota Stankiewicz, także pracująca dla Borealu. – Pewnego razu jedna z kierowniczek zadzwoniła podczas wizyty u lekarza. Dałam telefon lekarzowi, żeby udowodnił, że jestem u lekarza. Wtedy kierowniczka zaczęła wypytywać na mój temat lekarza, ale ten odmówił odsyłając do obowiązującego go zachowania tajemnicy lekarskiej – dodała p. Dorota Stankiewicz.

Z kolei p. Ewelina Śmietanka doznała na skuted upadku urazu nogi będąc na urlopie w Polsce. Wysłała 8 lipca 2013 do wyżej wymienionej kierowniczki mail z zapytaniem, czy musi po powrocie pójść do norweskiego lekarza po zwolnienie. Odpowiedź brzmiała, że polskie zwonienie jest OK, ale musi się stawić na rozmowę w pracy o godz. 09.00 następnego dnia. W tym samym mailu została poinformowana, że nie otrzyma chorobowego, zanim nie stawi się na spotkanie u pracodawcy.

„Mamy obecnie niestety za dużo kierowców mających «wypadki» w Polsce, przedłużających urlopy” – brzmiał komentarz wymienionej kierowniczki. Pani Ewelina Śmietanka wróciła do Norwegii, pokazała nogę w gipsie i otrzymała tym razem chorobowe, ale nie podoba się jej sposób, w jaki jest traktowana przez norweskiego pracodawcę. W późniejszym czasie została ona obwiniona o wysłanie anonimowej skargi do kierownictwa. Dostała wiadomość, że „nie możemy się ustosunkowywać do anonimowych skarg”.

Oskarżenia o oszustwo wysuwane przez norweskich pracodawców wobec polskich pracowników nie są nowością w Norwegii. W roku 2009 Erling Kornkveen, jeden z dyrektorów Adecco, stwierdził w rozmowie z NRK, że w Polsce istnieje „kultura szwindlu”  Także później 20.10.2011 w rozmowie z Aftenposten powiedział, że „za 200 koron możesz w Polsce zostać chirurgiem” .

Choroba – żaden powód do nieobecności

Pani Ewelina Śmietanka z czasem popadła w długotrwały konflikt z Borealem. Z tego powodu nie była w stanie pracować i otrzymała zwolnienie lekarskie od 14 do 25 stycznia 2015. Już 15 stycznia otrzymała SMS od innego kierownika, który wzywał ją do stawienia się na zebranie. „Jestem chora, nie przyjdę” – odpowiedziała p. Śmietanka. „To znaczy, że nie bierzesz udziału w zakładowym programie nadzorowania nieobecności spowodowanych chorobą i grozi ci potrącenie chorobowego” – odpowiedział kierownik. Pomimo protestu p. Śmietance potrącono przy następnej wypłacie 56 godzin oraz dwie inne godziny za grudzień 2014. Sprawa oparła się o NAV.

– NAV uznał moją rację i orzekł, że wstrzymanie wypłaty było nielegalne. Została ona wypłacona wiele miesięcy później – wyjaśniła p. Ewelina Śmietanka w rozmowie ze Stavanger Aftenblad. Gazeta ta uzyskała dostęp do dokumentów ukazujących, że wielu polskich kierowców miało potrącenia od pensji lub nie zaliczono im nieobecności z powodu choroby. Norwegowie uzasadniają to podejrzeniem, że nie wierzą w chorobę niektórych pracownikąw m.in. dlatego, że wcześniej starali się o wolne akurat wtedy, kiedy później byli chorzy.

Brak przerw na posiłki – nadgodziny dla zdrowych

Stavanger Aftenblad zapoznał się także z dokumentami wskazującymi na to, że pracodawca nie uwzględniał koniecznych przerw na posiłki w planie dnia. Zdaniem kierowców nie ma także czasu na pójście do toalety, a na dłuższych trasach brakuje możliwości skorzystania z urządzeń sanitarnych. W jednym planie zmian widnieje czas pracy efektywny 7 h 18 m, w innym – 8 h 5 m, trzecim – 8 h 39 m. We wszystkich przypadkach w rubryce „Przerwa” widnieje „00:00″. W niektórych przypadkach umieszczono przerwę 20 min., ale zdaniem polskich kierowców miało to służyć nadrobieniu spóźnień i posprzątanie autobusu.

Innym problemem zgłaszanym przez kierowców jest brak możliwości pracowania nadgodzin, jeżeli ktoś za bardzo się skarżył lub zbyt często chorował. Adrian Wyrwa, były kierowca Borealu, otrzymał 29.11.2013 SMS treści: „Jesteś dzisiaj na zwolnieniu. Znaczy to, że nie możesz wypracować godzin do banku godzin do końca 2013″.

Stavanger Aftenblad zapoznał się z dokumentem zawierającym listę numerów 21 kierowców, na górze której było zaznaczone: „Ci kierowcy nie mogą do końca lutego wyjeździć godzin do banku godzin, chociaż mają minus w banku”. Polscy kierowcy wyjaśniają, że można trafić na tą „czarną listę”, gdy się za często choruje albo „stwarza problemy”.

Na wiosnę 2014 Adrian Wyrwa wypowiedział pracę w Borealu. Wspólnie z p. Eweliną Śmietanką i dwoma innymi kierowcami wystosował skargę do Arbeidstilsynet – Państwowej Inspekcji Pracy. Wydała ona Borealowi ostrzeżenie o nakazie dopełnienia warunków tych umów o pracę, które nie spełniały warunków minimalnych, ale ostatecznie po otrzymaniu wyjaśnienia odstąpiono od tej decyzji. Pracownicy zgłosili także do Arbeidstilsynet, że nie mają zaufania do męża zaufania w swoim zakładzie. W odpowiedzi udzielonej Stavanger Aftenblad Arbeidstilsynet wyjaśnia, że nie mogą rozwiązywać konfliktów w pracy, jedynie udzielać porad.

– Wyzwania, przed którymi stanęliśmy w tej sprawie, polegały na tym, że dotyczyła wielu zagranicznych kierowców. Związane z tym były wyzwania dotyczące języka i kultury pracy – wyjaśniła Guro Fykse, konsultantka Arbeidstilsynet.

– Czarne listy nie istnieją, a wszystkich traktujemy równo

Rune Terjesen, dyrektor Boreal Transport Sør, odpiera wszystkie zarzuty stawiane przez polskich kierowców:

– Boreal przestrzega przepisów prawa. Wszyscy kierowcy są zatrudnieni na norweskich kontraktach i mają takie same warunki pracy. Zdarzało się także, że norweskim kierowcom potrącaliśmy z pensji. Przykro nam, jeżeli ktoś czuje się niesprawiedliwie potraktowany – wyjaśnił Rune Terjesen w rozmowie ze Stavanger Aftenblad.

– Boreal nie naruszył żadnych przepisów i stosował się do postanowień umowy dla kierowców autobusów – dodał Rune Terjesen. Jednak adwokaci polskich kierowców stwierdzili co innego: prawo zostało złamane w przypadku wstrzymania chorobowego i odmowy stawienia się na spotkanie, pomimo obowiązującegi zwolnienia lekarskiego. Pracodawca ma w niektórych przypadkach prawo wstrzymać wypłatę chorobowego, ale ma wówczas obowiązek formalnie podważyć i udowodnić nielegalność zwolnienia, co w tym przypadku nie nastąpiło.

– Zdarza się, że polscy kierowcy chorują pod koniec urlopu. Tu musimy ufać pracownikom, ale problem się pojawia w sytuacji, gdy staje się to trendem. Wówczas musimy wstrzymać wypłatę chorobowego – skomentował Rune Terjesen. Zaprzecza on także twierdzeniu, że istnieją czarne listy. Jego zdaniem jest wiele powodów, dla których niektórzy kierowcy nie mogą jeździć dodatkowe godziny, które służą do wyrabiania dni wolnych.

Rune Terjesen zwraca także uwagę na fakt, że dokonana przez Arbeidstilsynet kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości.

W imieniu zakładu Rune Terjesen bezwględnie przeprosil za użyte sformułowania o „wypadkach” w Polsce i niemożności wysyłania „anonimowych skarg”.

– Na początku było fantastycznie

Adrian Wyrwa jest kierowcą od 16 lat. – Nie przyjechałem tu dla pieniędzy, ale dla lepszej kultury pracy. W Norwegii jestem od sześciu lat. Wszystko na początku było fantastyczne, ale wszystko się zmieniło wraz z pojawieniem się nowego kierownika.

– Jesteśmy rozczarowani, że od wiosny, gdy Arbeidstilsynet był na inspekcji w Borealu, nic się nie zmieniło – wyjaśnia p. Ewelina Śmietanka. Kontaktowaliśmy się z kierownictwem, mężami zaufania, NAV, Staminą (zakładowym ośrodkiem zdrowia) i Arbeidstilsynet. Nasza ostatnia nadzieja, to gazeta – stwierdziła  p. Ewelina Śmietanka.

 

Przeczytaj również: