Katastrofa, o której zapomniał świat

4 sierpnia 2014 | Artykuły | POLITYKA |

demonstracja

Plądrowanie zwłok, kradzież kart kredytowych, wartościowych przedmiotów, posługiwanie się telefonami komórkowymi ofiar, niszczenie wraku, brak zabezpieczenia obszaru katastrofy, brak respektu wobec własności prywatnej i przeszkody stawiane śledczym badającym miejsce katastrofy. Tego lata Rosja upokorzyła społeczność międzynarodową. Polska musiała znosić to samo od czterech lat.

Od momentu, gdy media doniosły o zestrzeleniu „Lotu MH17”, zaczęły napływać liczne raporty z miejsca katastrofy. Cały świat stał się świadkiem barbarzyństwa, jakie wiele osób nie sądziło, że było możliwe: ciała leżały niezabezpieczone na terenie 50 km. kwadratowych. Widzieliśmy żołnierzy Specnazu i GRU, nazywanych przez politycznie poprawny Zachód „prorosyjskimi separatystami”, jak grzebali w otwartych walizkach ofiar. Obraz żołnierza trzymającego w ręku pluszową małpkę niemalże „wypalił się” wielu osobom na trwałe na siatkówce oka. Raportowano o próbach używania kart kredytowych ofiar i przypadkach masowego plądrowania ciał.

 

Nie po raz pierwszy

Cały cywilizowany świat jest wzburzony nieludzkim potraktowaniem zmarłych. Ale czy Rosja postąpiła w ten sposób po raz pierwszy? Istnieje tu podobieństwo do wydarzenia, o którym świat wydaje się całkowicie zapomniał.

 

10 kwietnia 2010: Tupolew 154M, zarejestrowany jako samolot wojskowy, z polskim prezydentem Lechem Kaczyńskim, jego małżonką i najwyższymi władzami politycznymi i wojskowymi, w tym pięcioma generałami NATO, padają ofiarą gwałtownej katastrofy. Ginie 96 osób. Byli oni w drodze do Smoleńska w Rosji aby uczcić pamięć ponad 22 000 polskich oficerów zabitych na osobisty rozkaz Stalina w lesie katyńskim wiosną 1940 roku.

 

Różne wersje katastrofy

Tuż po katastrofie ruszyła rosyjska maszyna propagandowa: piloci nie znali rosyjskiego i próbowali lądować cztery razy, wbrew ostrzeżeniom o złych warunkach pogodowych. Premier Tusk szybko przekazał śledztwo MAK-owi, rosyjskiej komisji ds. badania wypadków lotniczych. „ – Będzie z pożytkiem dla obiektywności, jeżeli Rosja jako gospodarz przeprowadzi dochodzenie” – oznajmił Tusk.

 

Smoleńsk, 10.04.2010.

Smoleńsk, 10.04.2010.

W wersji podanej przez MAK to pijany generał Andrzej Błasik usiadł w fotelu pilota. Samolot miał uderzyć w brzozę i eksplodować. Błasik czuł się pod presją wściekłego Lecha Kaczyńskiego, który chciał zdążyć na uroczystości w Smoleńsku. Wedle mediów rosyjskich i polskich, powiązanych z reżimem Tuska, kapitan Arkadiusz Protasiuk miał powiedzieć: „ – Jak nie wyląduję, on mnie zabije”. Wszystko to zostało później zdementowane przez niezależną, polską komisję badawczą.

 

Utrudniony dostęp do obszaru katastrofy

Czarne skrzynki zostały wymontowane, i podobnie jak na Ukrainie, specjalistom badającym miejsce katastrofy utrudniono do niego dostęp i nie zabezpieczono go. Ciała ofiar i szczątki wraku zostały splądrowane z przedmiotów wartościowych: poznikały zegarki, obrączki ślubne, portfele, kamery, telefony komórkowe oraz laptopy. Rok później skazano dwóch żołnierzy za kradzież i używanie kart kredytowych. Telefon satelitarny prezydenta przepadł. Tak samo notatniki generałów zawierające tajemnice wojskowe.

 

Wrak był systematycznie niszczony. Przez pół roku leżał nieprzykryty. I w dalszym ciągu znajduje się w Rosji, która odmawia wydania go Polsce. Na samolocie wykryto ślady materiałów wybuchowych. Na ziemi leży 60 000 resztek samolotu.

 

Nieznany stopień zniszczenia dowodów

W wywiadzie dla dziennika „Dagbladet” Per Erik Solli, doradca wojskowy, tak wypowiedział się na temat katastrofy na Ukrainie: „ – Części wraku są ważne dla ustalenia, co stało się z samolotem. To, że zostały zmienione lub przeniesione może sprawić, że nigdy nie znajdzie się przyczyny katastrofy tego samolotu. W tej chwili nie znamy stopnia zniszczenia dowodów”. Ale minister spraw zagranicznych Radek Sikorski oświadczył w zeszłym roku, że wrak przedstawia już teraz „tylko wartość uczuciową”.

 

Czarne skrzynki są w Moskwie, a Polska otrzymała kopie. Według niezależnych ekspertów nagraniom brakuje 20 sekund.

 

Okrutne potraktowanie

Zmarli zostali potraktowani w okrutny sposób: półnagie ciało prezydenta zostało wrzucone do otwartej trumny i pozostawione bez dozoru. Krótko po tym zdjęcia nieżywego prezydenta można było znaleźć w Internecie. Śledzionę i serce Zbigniewa Wassermanna zaszyto w jego udzie. Głowa Anny Walentynowicz, „matki chrzestnej” „Solidarności” była odcięta i umieszczona w trumnie między udami.

 

Tusk wyraził zgodę na to, aby obdukcje przeprowadzili rosyjscy patologowie. Rezultatem było wiele zamienionych ciał. Spacerowicze jeszcze przez wiele miesięcy znajdowali części ciał na miejscu katastrofy.

 

„Za te niegodne warunki odpowiedzialność musi wziąć Putin” oraz: „najgorszym było niegodne i pozbawione szacunku potraktowanie zmarłych” – grzmiał niedawno dziennik „Aftenposten” w artykule wstępnym. Znieważenie ciała prezydenta Kaczyńskiego nie wystarczyło, aby wzbudzić gniew norweskiej opinii publicznej.

 

Putin nie żartuje

Jak mogą się takie rzeczy dziać? Świat zachodni nie potraktował na serio wypowiedzi Putina z 2005 r. o tym, że „Rozpad Związku Radzieckiego był największą katastrofą geopolityczną XX wieku”. W tym samym przemówieniu ostrzegł, że „obrona rosyjskojęzycznych mniejszości za granicą nie może pod żadnym pozorem być przedmiotem politycznych targów”. Teraz wszyscy widzą, że Putin nie żartował. I Putin widzi, że jego agresywna polityka uchodzi bezkarnie.

„ – Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze – Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!” – powiedział Kaczyński na wiecu poparcia dla Gruzji w Tbilisi 5 sierpnia 2008. Nakreślony przez niego scenariusz wydarzeń zatrważa dzisiaj swoją precyzją. Ale Kaczyński miał opinię „rusofoba” i był wyśmiewany przez przywódców Unii. Morten Strand z dziennika „Dagbladet” nazwał go „nieobliczalnym klaunem”.

 

„Business as usual”

Nie wydaje się, aby rozboje Putina martwiły za bardzo zachodnich polityków. Pomimo tej okrutnej katastrofy w zasadzie interes idzie jak zawsze – „business as usual”.

Lenin, który w dalszym ciągu leży w mauzoleum na Placu Czerwonym, powiedział kiedyś: „Ostatniego kapitalistę powiesimy na sznurze, który on sam nam sprzeda”. Ten cytat powinni zachodni politycy powiesić sobie nad łóżkiem.

© Aftenposten 03.08.2014 – ScanPress.net

Przeczytaj również:

  • Jens Stoltenberg – Sekretarz Generalny NATO w Oslo7 czerwca 2015 Jens Stoltenberg – Sekretarz Generalny NATO w Oslo Norweg Jens Stoltenberg, obecny Sekretarz Generalny NATO przybył do Norwegii z 3-dniową, oficjaną wizytą. W swoim wystąpieniu na Uniwersytecie w Oslo na Blindern 04.06.2015 odniósł się […]
  • Wystawa Centrum 22 lipca w Oslo22 lipca 2015 Wystawa Centrum 22 lipca w Oslo W czwartą rocznicę zamachu terrorystycznego Andersa Behringa Breivika otwarto w Oslo wystawę ilustrującą przebieg wydarzeń z 22 lipca 2011. Wystawa pod nazwą Centrum 22 lipca obejmuje […]
  • Telewizja NRK: Żydów wysłano do  „polskich obozów zagłady”5 grudnia 2015 Telewizja NRK: Żydów wysłano do „polskich obozów zagłady” Norweska telewizja publiczna NRK anonsuje w materiałach edukacyjnych dla szkół program o "polskich obozach zagłady". To następny przypadek  fałszowania historii przez media […]