Kolaboracyjna przeszłość NSB – Norweskich Kolei Państwowych

28 lutego 2015 | AKTUALNOŚCI | HISTORIA |

Facsimile: VG Facsimile: VG

Norweskie Koleje Państwowe (Norges Statsbaner – NSB) usłużnie pomagały Niemcom w eksterminacji Żydów. I brały za to pieniądze. Nowe dokumenty rzucają ostre światło na przemilczane dotąd fragmenty najnowszej historii Norwegii.

Norwegia kontynuuje wysiłki nad ujawnianiem niewygodnych faktów dotyczących przypadków kolaboracji społeczeństwa z Niemcami podczas II wojny światowej. Nakładem wydawnictwa Spartacus ukazała się właśnie książka historyka Bjørna Westlie „Fangene som forsvant” („Więźniowie, którzy zniknęli”). Opisuje ona m.in. rolę Norweskich Kolei Państwowych w akcjach deportacji norweskich Żydów do obozów śmierci w Polsce. Bardzo bulwersującym odkryciem autora było stwierdzenie, że wielu kolaborantów pełniło po wojnie wysokie funkcje, a nawet otrzymywało medale państwowe.

Upublicznione przez autora dokumenty nie pozostawiają wątpliwości: NSB współpracowalo bez specjalnych obiekcji z niemieckim okupantem. Czarną kartą w historii NSB jest rola tej państwowej firmy w planie eksterminacji Żydów, zwanej przez Niemców „ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej”.

25 listopada 1942 r. dyrektor ruchu Olav Holtmon otrzymał tajny telegram z poleceniem przetransportowania 302 żydowskich więźniów wraz z ich 25-cioma strażnikami z obozu w Berg niedaleko Tønsberg. Mieli oni zostać przetransportowani w wagonach bydlęcych do Oslo na Nabrzeże nr 1. Tam czekał na nich statek s/s „Donau” („Dunaj”), którym więźniowie wraz z innymi – w sumie 770 osób – zostali przetransportowani do Szczecina. Tam przejęli ich Niemcy i w podobnych, nieludzkich warunkach, bez jedzenia i picia, przetrasportowali ich do obozu w Oświęcimiu. Tylko 70 z nich przeżyło wojnę.

Nikt nie protestował

Bjørn Westlie w wywiadzie dla dziennika VG stwierdza, że nikt z kierownictwa NSB nie protestował przeciw działaniom przewoźnika, choć propaganda wojenna niedwuznacznie dawała do zrozumienia, jaki los może spotkać tajny transport więźniów żydowskich. – Wiedzieli także, że Żydzi byli transportowani pod przymusem – powiedział Bjørn Westlie w rozmowie z VG.

– Wiedziano także, że Żydzi byli aresztowani tylko dlatego, że byli Żydami – dodał Westlie.

Opublikowany w książce przez autora dokument stwierdza, że norweska kolej brała kr. 7,- od jednego więźnia, w dzsiejszej walucie – ok. kr. 150,-

Po wojnie ten fragment historii NSB był całkowicie przemilczany. Jedynie w roku 2013 NSB zdobyło się na ogólne przeprosiny, zresztą tylko jako odpowiedź dla pisarzy Einara Risa i Jana Erika Violda, którzy na łamach dziennika Dagsavisen skrytykowali NSB.

Wstyd lub waga tej działalności była prawdopodobnie przyczyną przemilczenia. Ale też może po prostu NSB nie przejmowało się tym – stwierdził Bjørn Westlie.

Odznaczenia dla kolaborantów

Tę ostatnią hipotezę zdaniem autora potwierdzać może fakt, że Olav Holtmon otrzymał w 1949 tytuł Rycerza 1 klasyOrderu św. Olafa, które jest najwyższym cywilnym odznaczeniem Norwegii. Natomiast w 1956 otrzymał Królewski Medal Zasługi z rąk owczesnego norweskiego monarchy króla Haakona VII. Po wojnie Holtmon został poza tym dyrektorem NSB.

Zdaniem Bjørna Westlie obojętność władz w stosunku do transportów Żydów jak i generalnie udzielania pomocy Niemcom była typowym zjawiskiem w NSB. –  W każdym razie nie znalazłem dowodów na coś przeciwnego – oznajmił Bjørn Westlie. W przeciwieństwie do np. Francji nie miały miejsce w Norwegii przypadki sabotażu transportów więźniów.

Po wojnie wyszło wiele książek o historii NSB, ostatnia w 2004, ale żadna z nich nie wspomina ani słowem o tej niechlubnej działaności państwowego przewoźnika norweskiego. Zdaniem Bjørna Westlie NSB udało się całkowicie wyciszyć tę sprawę, oszczędziło ich krytyczne dochodzenie dziennikarzy, polityków i historyków. Skutkiem tego było także przemilczenie ofiar transportów.

– To mi przypomina całkowite milczenie, które objęło sprawę zamówienia 100 taksówek w celu transportu Żydów aresztowanych w Oslo i okolicach, przewiezionych do portu, gdzie 26 listopada 1942 czekał na nich s/s „Donau” – zauważa Bjørn Westli. Jego zdaniem kierownictwo NSB mogło się sprzeciwić dokonywanemu przestępstwu, jednak nie wiadomo, jakie pociągnęłoby konsekwencje.

Obecne kierownictwo NSB postanowiło zmierzyć się ze swoją niechłubną przeszłością. Muzeum NSB w Hamar otworzy w maju wystawę poświęconą m.in. transportom Żydów w czasie wojny pt. „Mørke spor” („Mroczne ślady” – „spor” to także „tory” przyp. ScanPress.net).

– Współpraca z niemieckimi władzami okupacyjnymi w czasie wojny, a w tym transporty Żydów, to bez wątpienia mroczny rozdział w historii NSB. Bjørn Westli gruntownie zanalizował materiały historyczne i napisał dobrze udokumentowaną książkę – skomentował dla dziennika VG Åge-Christoffer Lundeby, szef prasowy NSB.

Przeczytaj również: